W ciągu ostatnich kilku lub kilkunastu lat, w Polsce pojawiło się wiele szkół biblijnych o różnym charakterze. Niektóre z nich uczą poprawnej egzegezy Słowa Bożego. Jeszcze inne prowadzą zajęcia, z nauki darów Ducha Świętego, takich jak uzdrawianie, czy prorokowanie.

Jest wiele różnych inicjatyw, akademii, fundacji, które są związane z nauką biblijną, lub myślą że są. Nie biorąc pod uwagę, już tych, które mają za zadanie świadome wykrzywienie i propagowanie błędnego zrozumienia przekazu Biblijnego.

Są także szkoły, które tworzą liderów. Osób, które mają w przyszłości być nauczycielami w swoich społecznościach, zakładać nowe grupy domowe, lub pozyskać wiedzę lub umiejętność efektywnego głoszenia kazań.
Jest w tym dużo słuszności. Warto uczyć się głoszenia ekspozycyjnego, z jego podstawami.
Jest wielu świetnych mówców, od których można czerpać wzór. Sam Paweł i jego przemówienie na Areopagu, jest świetnym przykładem wykładu/głoszenia. Jak powinno wyglądać i co powinno zawierać kazanie.

Jednak tak jak Biblia nas uprzedza i ostrzega, zawsze należy być ostrożnym i kierować się nauczaniem i tylko nauczaniem płynącym ze Słowa Bożego.

Spotkałem się osobiście na jednej z akademii/wykładzie lidera, prowadzącego całą kadrę nauczycielską z pewnym twierdzeniem, które było używane jako pewnik. Warto tutaj zaznaczyć, że po ukończeniu tejże akademii, student wyjeżdżał z nowym poznaniem, lub potwierdzeniem tego, co wcześniej zaobserwował głównie w ruchach charyzmatycznych.

Całe rozważanie jest oparte o książkę,
Gilberta Bilezikiana „Beyond Sex Roles”.

Autor książki w swoim nauczaniu, stara się zrównać pozycję kobiety i mężczyzny, nie tyle w kwestii zbawienia, o czym mówi list do Galacjan, ale o pełnieniu tych samych ról.

Co to oznacza?

Wg autora, kobieta ma prawo pełnić tą samą rolę, co mężczyzna – włącznie z nauczaniem w kościele (!). Opiera się on, o ten sam fragment Biblijny, o który opierają się przeciwnicy kobiet pastorów, czyli fragment z listu do Koryntian rozdziału 14

Zgodnie z tekstem, kobiety mają milczeć w kościele, ponieważ zabrania się im mówić. Jeżeli mają jakieś pytania, niech pytają w domu swoich mężów. Koniec. Te dwa wersety 34 i 35 nic więcej nam nie mówią. Na pewno, nie nauczają o zrównaniu kobiety i mężczyzny co do roli, w kontekście głoszenia Słowa, czyli wykładania Słowa z mównicy. Nie ma tutaj mowy, aby kobieta prowadziła egzegezę Słowa i nauczała mężczyzn.

Autor książki, dopatrzył się jednak pewnego znaku interpunkcyjnego, który postawiony jest przed 34 wersetem.
Wymawia się go w sposób głośnego „He”. Tak jakby Paweł, starał nam się zwrócić na coś uwagę. Gilbert Bilezikian uważa, iż w tym momencie Paweł cytuje fragment listu/wypowiedzi jaką otrzymał ze zboru w Koryncie. Uważa on, iż nie są to Słowa Pawła, ale Paweł je cytuje, równocześnie wyjaśniając i upominając Koryntian w 36 wersecie, że Słowo Boże nie wyszło od nich, zatem mężczyźni nie powinni zakazywać kobietom głoszenia w kościele.
Na dowód tego, autor podaje inny fragment z tego samego listu. Fragment 6,19 mówi nam:

Opiera się on tym fragmentem o przekonanie, iż nie należymy już do siebie samych, ale do Boga, przez co to nie my, a Bóg decyduje o nas samych. Naszym wykorzystaniu np do głoszenia kazań, czy prowadzenia kościoła.

Odkłamanie prawdy

Warto zacząć od tezy, iż Paweł cytuje list lub wypowiedź kogoś z Koryntu.
Nie ma na to dowodu. Nie jest to poparte żadnym źródłem, innym nauczaniem, czymkolwiek.
Wspomniane przez autora „He” wcale nie oznacza, iż Paweł kogoś cytuje, ale że mamy zatrzymanie w tekście i Paweł starał się zwrócić uwagę na pewien problem. Duży problem, ponieważ postawił wlanie ten znak.
Zatem nie ma mowy o cytacie, ale o zwróceniu baczniejszej uwagi w tekście na problem.

Warto zastanowić się, o czym mówi tekst.
Tekst w 34, 35 i 36 wersecie pokazuje problem, z jakim borykali się Koryntianie we własnym zborze. Tak jak w trakcie modlitwy językami, nie panował tam ład i porządek, tak samo w trakcie zgromadzenia mieli oni problem z uciszaniem własnych żon.

Zatem Paweł pisze skrótowo

33 Macie u siebie nieporządek
34 Niech wasze kobiety milczą
35 Niech się wasze kobiety uczą w domu zamiast przeszkadzać na spotkaniach (patrz wers 33)

W tym przypadku, sprawę rozstrzyga użycie spójnika wyróżniającego ἤ w wersie 36

36 – ἤ – no chyba że to wy jesteście źródłem Słowa Bożego, w takim przypadku wszyscy inni się mylą (cały Kościół tkwi w błędzie oprócz was – jest to oczywiście stwierdzenie retorycznie negatywne – kościół nie tkwi w błędzie, WY tkwicie w błędzie)

Autor stara się wytłumaczyć i utwierdzić swoje przekonania, powołując się na przytaczany wyżej rozdział 6 werset 19. Jednak wrzucenie w tym momencie do rozważenia 6:19 jest naruszeniem podstawowych zasad egzegezy.

Świątynia Ducha ma być czysta, a nie grzeszna. O tym mówi werset 18

Podsumowanie

Nie ma żadnych dowodów, czy przesłanek jakoby Paweł zezwalał kobiecie nauczyć w kościele. Autor książki i osoby powołujące się na nią, staraj się na siłę udowodnić coś, czego nie ma. Bierze się to, z próby wprowadzenia do kościoła postaw feministycznych jakie obserwujemy w świecie i zrównania pozycji kobiety i mężczyzny, także w przypadku pełnionych ról w kościele. Jest to bardzo niebezpieczne zjawisko, które możemy obserwować w świecie, gdzie mężczyźni są coraz bardziej zastraszani i odbierana jest im męskość, i obowiązek prowadzenia własnych rodzin. Tak samo. Obserwując tendencję widoczną w kościołach, gdzie w radach starszych zasiadają kobiety i decydują one na równi z mężczyznami o kierunku w jakim podąża kościół, jak i o nauczaniu jakie ma być serwowane wiernym, na niedzielnych kazaniach.
Powyższa książka jest szkodliwa i wprowadza nieporządek o jakim Paweł pisał właśnie w 34 i 35 wersecie.
Nie można ani tej pozycji, ani ludzi opierających się o to nauczanie brać na poważnie. Powinno się ją odrzucić, a ludzi nauczających tych antybiblinych zakłamań odsunąć od stanowisk nauczycieli.