Boża miłość względem swoich dzieci jest ogromna. Wystarczy zastanowić się, jaka kara nas czekała w momencie naszych narodzin. Kara wiecznego potępienia i ognia. Od samego początku, od poczęcia, człowiek jest zbuntowany przeciwko Bogu.
Jedynym możliwym wyjściem z wiecznego grzechu, a co za tym idzie wiecznej niedoli, jest okazanie łaski przez Boga, ludziom którzy na tę łaskę nie zasłużyli. Dlatego też nazywa się to łaską. Czymś, co nie bierze się z uczynków.
Gdyby ta łaska wymagała interwencji człowieka i podjęcia przez niego decyzji Tak lub Nie, w momencie przyjmowania daru od Boga, wtedy mamy do czynienia z uczynkiem dobrego wyboru, a jak wiemy zgodnie z listem do Efezjan – z uczynków nie będziemy zbawieni.
Tak więc Boża miłość w tym przypadku jest przeogromna, że wg własnej woli okazał ludziom łaskę na Swoją chwałę.

Boża miłość jest dziś bardzo często wspominana. Jest to najczęściej wspominana cecha Boga, o jakiej dziś możemy przeczytać w internecie czy na różnych biuletynach w kościołach.
Niestety, Boża miłość dziś jest stawiana ponad inne cechy Boga. Zastępuje się nią cały obraz Boga, jako Tego, który jest sprawiedliwy, pamiętliwy, srogi, dotrzymujący słowa.

Bożą miłość wynosi się ponad inne cechy, zagłuszający tym samym własne sumienia.
Można powiedzieć, że w kościołach protestanckich działa ona w takim sam sposób, jak czyściec w kościele katolickim. Daje ludziom złudne bezpieczeństwo przed uniknięciem kary jaka ich czeka.
Tak samo jest tutaj. Wywyższa się jedną cechę, wmawiając ludziom, iż Bóg przebaczy im każdy grzech – nawet jeżeli w tym grzechu tkwią i za niego nie pokutują.
Wmawia się ludziom, że Bóg jest tak dobry, że przebaczy chrześcijanom nawet związki homoseksualne. Wszystko w imię Bożej miłości, która nie zna granic.

Boża miłość nie ma granic, jednak błędem jest stawianie miłości Bożej, ponad inne cechy.
Jeżeli Bóg ma w sobie tyle miłości, aby przebaczyć człowiekowi jego grzech, to musi mieć także tyle samo sprawiedliwości, aby ukarać grzeszników za ich przewinienia.
Tak samo, Jego sprawiedliwość łączy się z Jego srogością i wymierzaniu odpłaty wszystkim tym, którzy w Niego nie uwierzyli i wyrządzili krzywdę Jego dzieciom.

Należy jednak pamiętać, że ta Boża miłość, nigdy nie będzie pełnią Bożej miłości, bez Jego sprawiedliwości czy srogości.
Niebezpieczeństwem w tym wszystkim jest to, że dziś w kościołach opowiada się o Bożej miłości i ogromu tej miłości, która nam wszystko przebaczy. Brak tam jednak mowy o pokucie czy żałowanoniu za grzechy. O tym się nie mówi, ponieważ nie jest to wygodny temat.
Jak można mówić o kimś, kto ma ogrom miłości, że jest także srogi.

Taka nauka niestety pokazuje dziś prawdę o nas samych i naszych zachowaniach. Szczególnie na rodzicach. Jak ojciec dziecka może je obdarzać ogromną miłością i jednocześnie być dla dziecka srogim w momencie, gdy to zrobi coś złego?
Nie potrafimy tego pojąć, dlatego też całkowicie wyparlismy nauczanie Słowa Bożego, odnośnie karcenia dzieci:

Nie kocha syna, kto rózgi żałuje, kto kocha go – w porę go karci.

(Prz 13,24)

W sercu chłopięcym głupota się mieści, rózga karności wypędzi ją stamtąd.

(Prz 22,15)

Karcenia chłopcu nie żałuj, gdy rózgą uderzysz – nie umrze. Ty go uderzysz rózgą, a od Szeolu zachowasz mu duszę.

(Prz 23,13-14)

Dziś pastorzy kościołów protestanckich, nauczają, że nie wolno karcić swojego dziecka karą fizyczną. Czy jest to zgodne ze Słowem Bożym?

Mamy zatem obraz ojca, który kocha swoje dziecko, jednak w momencie przewinienia nie karci go z powodu… Miłości jaką je darzy.
Jest to skrzywiona miłość, polegająca na braku brania odpowiedzialność za własne dziecko, i za rolę ojca jaka jest przypisana mężczyźnie.

W przypadku Boga, żaden pastor czy ksiądz, nie mogą decydować o Jego sprawiedliwości i miłości. Bóg srogo karze swoje dzieci w celu ich wychowania. Robi to z miłości. Jego srogość w stosunku do Jego dzieci, jest wyrazem Jego miłości w stosunku do nas.

Miłość Boża jest ogromna. Świadczy o tym ofiara Jego Syna na krzyżu, która została za nas przelana. To jednak w żadnym stopniu, nie powinno przysłaniać nam tego, że Bóg, poza swoją miłością skierowaną ku nam, jest także Bogiem sprawiedliwości, srogości i karności.
Należy o tym bezwzględnie pamiętać, aby cukierkowa mowa z ambon, czy cukierkowe chrześcijaństwo, nie przesłoniło nam prawdy o suwerenności naszego Ojca.