Każdy chrześcijanin chce być wierny Słowu Bożemu. To dla nas logiczne i nie może być tutaj znaku zapytania czy zawahania. Pytanie, czy zawsze stawialiśmy Słowo naszego Boga na pierwszym miejscu? Czy bywało tak, że w momencie próby wiedzieliśmy, że to co robimy nie spodoba się Bogu i jest wbrew Jego Słowu, Jego przykazaniom, ale i tak ostatecznie zrobiliśmy to, co chcieliśmy, co postanowiliśmy mimo wyraźnego zakazu zamieszczonego w Biblii. Słyszymy wiele historii, gdzie starszy zboru czy pastor, nie raz popadli w grzech będąc tego świadomymi. Sam słyszałem historię o rozpadzie kościoła, ponieważ uczucie bycia liderem, jeden z członków społeczności postawił na pierwszym miejscu, zamiast stabilności i fundamentu kościoła. Znam też historię pastora, który uwikłał się w romans z kobietą, mimo iż był żonaty i wiedział, że to co robi jest złe w oczach Pana. Tak samo dziś możemy zaobserwować ruchy kościołów protestanckich w kierunku ekumenizmu, współpracy z kościołem Rzymskim, wbrew nakazom jakie mamy w Słowie Bożym, ale nie wchodzić w jedno jarzmo z niewierzącymi, aby nie kłaniać się baalowi oraz wezwanie do opuszczenia, tego typu struktur.

Bóg cały czas nas przekonuje w Swoim Słowie. Daje nam wskazówki jak mamy postępować w momencie pojawiania się w nas znaku zapytania, odnośnie pewnych kwestii czy poczynań.

Zawahań w swoim poczynaniu nie miał za to Saul, postać Starego Testamentu. Król Izraela, którego to króla chciał Izrael. Saul został wybrany na króla Izraela przez Pana. Bóg wskazał na człowieka, ponieważ lud domagał się króla. Człowieka z krwi i kości, który będzie nim zarządzał. Było to wbrew woli Boga, ponieważ On był i jest, Królem Królów i Panem Panów. Pan objawił swoją decyzję Samuelowi i Saul został królem Izraela. Saul przez całe swoje życie prowadził nieustanne wojny z Filistynami. Był to czas w dziejach Izraela, gdzie wojny były notoryczne. W Księdze Samuela czytamy, że Pan z czasem wskazał na innego człowieka. Na chłopca imieniem Dawid, który miał poprowadzić Jego lud. Opuścił więc Saula i był przychylny Dawidowi. Jak wiemy, Saula to bardzo zezłościło i z czasem chciał zgładzić Dawida.

Przyszedł jednak moment że Samuel umarł a Saul postanowił coś zrobić:

(1) W tym czasie zebrali Filistyńczycy swoje wojska na wyprawę wojenną z Izraelem. I rzekł Akisz do Dawida: Wiesz zapewne, że musisz wyruszyć, ty i twoi wojownicy, ze mną w moim hufcu. (2) A Dawid odpowiedział Akiszowi: Dobrze, sam się przekonasz, czego dokona twój sługa. Więc Akisz rzekł do Dawida: Dlatego mianuję cię moim stróżem przybocznym na cały czas. (3) Samuel już umarł i cały lud izraelski odbył po nim żałobę, i pochowali go w Ramie, rodzinnym jego mieście. Saul zaś usunął z kraju wywołujących duchy i wróżbitów.

1 Samuela 28.1-3

W 3 Księga Mojżeszowa 19,31 czytamy:

„Nie będziecie się zwracać do wywoływaczy duchów ani do wróżbitów. Nie wypytujcie ich, bo staniecie się przez nich nieczystymi …”

Taki sam przekaz mamy w 20,6:

„Kto zaś zwróci się do wywoływaczy duchów i do wróżbitów, by naśladować ich w cudzołóstwie, to zwrócę swoje oblicze przeciwko takiemu i wytracę go spośród jego ludu.”

Z powyższych wersetów widzimy, że Bóg postrzega tego typy praktyki jako odrażające. Saul o tym wiedział i usunął wszystkich wywołujących duchy i wróżbitów. Tak się zastanawiam, czy my w momencie nawrócenia z religii uczynkowości czyli katolicyzmu nie zdejmowaliśmy obrazów ze ścian przedstawiających świętych czy nie paliliśmy obrazków, jakie wcześniej otrzymywaliśmy na lekcji religii w szkole podstawowej, czy na kolędzie? Tak pewnie było w nie jednym przypadku, gdy człowiek się nawraca. Usuwa ze swojego życia, to co jest zabronione przez Boga, co nie jest z Boga i dla Boga. Tak też uczynił Saul jak czytamy. Jednak Saul miał pytanie do Pana, który wcześnie odpowiadał Saulowi, co ma czynić.

(4) Zebrali się tedy Filistyńczycy i wkroczywszy rozłożyli się obozem w Szunem. Także Saul zebrał wszystkich Izraelitów i rozłożył się obozem w Gilboa. (5) A gdy Saul zobaczył obóz Filistyńczyków, zląkł się i serce jego bardzo się zatrwożyło. (6) I pytał się Saul Pana, ale Pan nie dał mu odpowiedzi ani przez sny, ani przez święte losy, ani przez proroków.

Saul pytał, a odpowiedzi nie było. Jak czytamy Saul zobaczył ogromny obóz Filistynów i się zatrwożył. Jego serce się zlękło. Nie widział co ma czynić. Czy ma walczyć czy uciekać. Nie dostał jednak odpowiedzi od Pana i postawił wziąć sprawy we własne ręce.

(7) Wtedy rzekł Saul do swoich sług: Poszukajcie mi kobiety wywołującej duchy, a pójdę do niej i zapytam się jej. I odpowiedzieli mu jego słudzy: Jest oto kobieta wywołująca duchy w En-Dor. (8) Przybrał więc Saul inny wygląd, przywdział inne szaty i wybrał się z dwoma wojownikami. A gdy w nocy przyszli do tej kobiety, rzekli: Powróż mi przez ducha zmarłego, a wywołaj mi tego, kogo ci wymienię. (9) Lecz ta kobieta rzekła do niego: Wiesz przecie, co uczynił Saul, że wytępił wywołujących duchy i wróżbitów w kraju. Dlaczego ty nastajesz na moje życie i chcesz, abym zginęła? (10) I przysiągł jej Saul na Pana, mówiąc: Jako żyje Pan, że nie ściągniesz na siebie przez to żadnej winy. (11) Rzekła kobieta: Kogo mam ci wywołać? I rzekł: Samuela mi wywołaj. (12) Gdy ta kobieta ujrzała Samuela, krzyknęła wielkim głosem i rzekła do Saula: Dlaczego mnie oszukałeś? Wszak ty jesteś Saul! (13) I rzekł do niej król: Nie bój się. Lecz co widzisz? Kobieta odrzekła Saulowi: Widzę nadludzką istotę wychodzącą z ziemi. (14) I rzekł do niej: Jaki wygląd jej? I rzekła: Starzec to, który wychodzi otulony w płaszcz. I poznał Saul, że to Samuel, i pochylił się twarzą ku ziemi, i oddał pokłon. (15) Samuel zaś rzekł do Saula: Czemu mnie niepokoisz, każąc mi przyjść? A Saul rzekł: Jestem w ciężkiej niedoli, Filistyńczycy wojują ze mną, a Bóg odstąpił ode mnie i już nie daje mi odpowiedzi ani przez proroków, ani przez sny; przywołałem więc ciebie, abyś mi oznajmił, co mam czynić. (16) I rzekł Samuel: Dlaczego tedy pytasz mnie, skoro Pan odstąpił od ciebie i stał się twoim wrogiem? (17) Pan uczynił ci, jak zapowiedział przeze mnie: Pan wydarł władzę królewską z twojej ręki i dał ją innemu, Dawidowi. (18) Ponieważ nie usłuchałeś głosu Pańskiego i nie wywarłeś zapalczywego gniewu Pana na Amaleku, dlatego uczynił ci to Pan w dniu dzisiejszym. (19) Nadto wyda Pan Izraela wraz z tobą w ręce Filistyńczyków i jutro będziesz ty i twoi synowie ze mną. Również i obóz izraelski wyda Pan w ręce Filistyńczyków. (20) I zaraz padł Saul jak długi na ziemię, gdyż przeraził się bardzo z powodu słów Samuela; opadł też zupełnie z sił, gdyż już cały dzień i całą noc nic nie jadł. (21) A gdy ta kobieta przystąpiła do Saula i ujrzała, że jest bardzo wstrząśnięty, rzekła do niego: Oto twoja służebnica usłuchała twojego głosu; naraziłam swoje życie i usłuchałam twoich słów, które powiedziałeś do mnie, (22) teraz więc i ty usłuchaj głosu twojej służebnicy; położę przed tobą kromkę chleba, jedz, abyś miał siłę, gdy wyruszysz w drogę. (23) Nie chciał jednak, mówiąc: Nie będę jadł. Lecz gdy napierali nań jego słudzy, a także ta kobieta, usłuchał ich, wstał z ziemi i usiadł na posłaniu. (24) A owa kobieta miała w domu karmne cielę; szybko je więc zarżnęła i wziąwszy mąki zarobiła ciasto i upiekła z niego placki. (25) Potem przyniosła to przed Saula i przed jego sługi; a gdy się posilili, wstali i jeszcze tej samej nocy wyruszyli.

Często i u nas tak bywa, że pytamy Boga o radę w pewnej sprawie. Zadajemy Mu pytania, a odpowiedzi nie ma. Co wtedy czynimy? Czy jesteśmy cierpliwi? Czy czekamy cierpliwe na odpowiedź naszego Pana? Czy bywało tak, że jednak szliśmy na skróty i często sami podejmowaliśmy decyzje, które wiedzieliśmy, że nie są to decyzje Boże czy zgodne z nauczaniem Słowa Bożego. Tak samo uczynił Saul. Spytał o radę wróżbiarkę, wiedząc że nie jest to zgodne z nauczaniem Słowa Bożego. Została mu przepowiedziana przyszłość. Duch, który się ukazał przepowiedział, że Saul wraz ze swoimi synami będzie razem z nim, ponieważ Pan wyda go w ręce Filistynów.

Tak tez się stało. Saul doznał porażki i został zabity przez Filistynów. Pan odszedł od Niego z błogosławieństwem i skierował je w kierunku Dawida.

Saul wiedział, że zrobił źle. Mamy napisane:

„Tak zginął Saul z powodu swojej niewierności, jakiej dopuścił się wobec Pana, wbrew słowu Pana, którego nie przestrzegał; zapytywał również o wyrocznię wieszczkę, a nie pytał o wyrocznię Pana…”

Księga Kronik 10,13-14

Pytanie czy i my nie postępujemy podobnie? I nie chodzi tutaj o wywoływanie duchów czy pytanie wróżbity o przyszłość, ale czy zgodnie w swoim życiu postępujemy z tym co nakazuje nam Pan? Czy za każdym razem pytamy się Boga w ważnej sprawie jaką mamy? W dylemacie jaki mamy? Czy w sprawach kościoła, w sprawach ekumenizmu, nauczania kobiet, rozwodnionej ewangelii jaka płynie z ambony. Czy my w tych sprawach pytamy, Pana o zdanie czy pozostajemy bierni i wprowadzamy nasze własne JA na pierwsze miejsce, nie pytając Boga o zdanie.

Prawdziwe dziecko Boże, zawsze pyta Ojca o radę. Tak samo jak z rodzicem i dzieckiem. Dziecko zawsze zapyta mamę lub tatę czy może wziąć to lub tamto. Czy może wyjść na podwórze. Czy może włączyć tv lub komputer. Złe dziecko nie zapyta. Zrobi to co jemu się podoba. Tak samo jest z nami chrześcijanami. Czy zdanie naszego Ojca, Jego tak lub nie nas cokolwiek obchodzi? Czy bierzemy Jego zdanie jako wiążące i zgadzamy się z nim? Czy może stawiamy siebie, własne potrzeby, własne zdanie ponad Słowem naszego Pana. Warto się nad tym zastanowić.