Czy Bóg kocha człowieka? Można mieć wrażenie – mylne wrażenie, że nie kocha. Ale gdyby Bóg kochał człowieka, to czy nie uratował by każdego? Wiemy z poprzedniego kazania, że gdyby tak było, to sprawiedliwość Boża nie byłaby sprawiedliwością doskonałą.

Ostatnio mieliśmy o ograniczonym odkupieniu, które jest odpowiedzią na grzeszną naturę człowieka. Bóg nie obdarzy łaską człowieka, który taką łaskę sponiewiera. Wiemy, że np w kościele zielonoświątkowym, czy w różnych zborach baptystycznych, można usłyszeć naukę o utracalności zbawienia. Czy Bóg obdarzył łaską każdego, kto tę łaskę chce – jednocześnie, każdy kto ją miał, może w każdej chwili z niej zrezygnować. Gdyby tak było, to kościół Pana Jezusa nie byłby, kościołem w pewnym sensie idealnym. Idealnym pod względem obietnicy, pod względem dotrzymania słowa i idealnym pod względem wytrwania świętych. Ale o tym będziemy mówić na naszym ostatnim kazaniu. Dziś podejmiemy próbę, ogarnięcia łaski Bożej. Największego daru jaki człowiek otrzymuje od Boga.

Czym jest łaska? Z definicji można tutaj przytoczyć sąd, skazanego i wyrok. Łaska w sądzie, zwalnia oskarżonego z wymierzenia mu kary. Łaskę okazuje sąd po zapoznaniu się z dowodami winy. Bierze pod uwagę za i przeciw. Podobnie jak ława przysięgłych – podejmuje decyzję, czy osoba oskarżona jest wina czy nie.

W przypadku grzechu, każdy z nas jest winny. Pamiętamy pierwsze nasze kazanie nt całkowitej deprawacji. Każdy człowiek jest grzeszny i sądzeni będziemy z tego czy jesteśmy grzesznikami czy nie. W takiej sytuacji wyrok może być tylko jeden. Tylko osoba bezgrzeszna może uniknąć wiecznej kaźni – a jak wiemy, takich ludzi nie ma. Każdy przewinił i nie ma ani jednego kto by czynił nieprawość. Wszyscy upadli. Zatem każdy z nas jest na podstawie swojego grzesznego życia, skazany na potępienie. Tutaj nie ma ucieczki, zgodnie z limitowanym odkupieniem. Bóg musi wymierzyć karę, tym którzy na tę karę zasługują. Jednak jak wiemy Bóg w swojej łasce przed założeniem świata, wybrał osoby i przeznaczył je do uwielbienia samego Siebie.

O tym wszystkim mówi Pismo. Szczególnie Ewangelia Jana rozdział 6. Mamy tam napisane:

(37) Wszystko, co mi daje Ojciec, przyjdzie do mnie, a tego, który do mnie przychodzi, nie wyrzucę precz;

Ewangelia Jana 6,37

(44) Nikt nie może przyjść do mnie, jeżeli go nie pociągnie Ojciec, który mnie posłał, a Ja go wskrzeszę w dniu ostatecznym.

Ewangelia Jana 6,44

Co wiemy z tych fragmentów?

Nikt nie może przyjść do Jezusa – JEŻELI – Ojciec go nie pociągnie. Czyli nie ma tutaj mowy o tym, że Bóg każdego pociąga. Albo nie ma tutaj mowy – każdy kto otworzy swoje serduszko i mnie przyjmie będzie zbawiony – NIE! Takich kłamstw tutaj nie ma. Mamy jasno powiedziane, że Ojciec dokonuje w pewnym sensie selekcji i pociąga kogo chce, wg własnej suwerennej woli. Co jeszcze z tego wiemy? Że każdy kto zostanie pociągniety przez Ojca i przekazany Synowi, nie zostanie przez Niego wyrzucony precz – czyli Syn nas zachowa.  Jezus także mówi, że On nikogo i niczego nie utraci z tego co mu daje Ojciec, ale wskrzesi w dniu ostatecznym. Zatem  mamy pewność że Jezus nas zachowa.

(16) Mam i inne owce, które nie są z tej owczarni; również i te muszę przyprowadzić, i głosu mojego słuchać będą, i będzie jedna owczarnia i jeden pasterz.

Ewangelia Jana 10.16

Kolejny raz mowa o łasce. O tym, że Jezus przyszedł nie tylko do żydów, ale i do nas – pogan. Także z pogan, będą wywodzić się Jego owce, które razem stworzą jedną owczarnię.

Nieodparta łaska mówi nam, o wyborze. O pochyleniu się nad człowiekiem i darowaniem mu życia wiecznego, poprzez pociągniecie i przekazanie Synowi. To jest obietnica dana nam przez Boga. Dana nam przez Jezusa, który otoczy nas opieką do samego końca. Nieodparta łaska to także gwarancja życia wiecznego z Bogiem. Chociaż tak naprawdę nikt na tę łaskę nie zasługuje.

Bóg okazał grzesznemu człowiekowi drogę. Wyrwał go z korzeniami z pełnej chwastów polany i przeniósł i usadowił go na jedynej drodze – drodze jaką jest Jezus Chrystus. Ta nieodparta łaska wyrwała nas z martwicy duchowej i dała nam nowe życie, którego wcześniej nie mieliśmy. Dała nam wyjście. Nie dlatego, że sami tego wyjścia szukaliśmy. Ale dlatego, że Bóg nas znalazł i okazał nam łaskę zbawienia. Bardzo ciężko nam jest to zrozumieć i dziś być pełnym radości w tym pełnym grzechu świecie. Ale tak będzie. Owce zostaną zachowane i dla ich będzie przygotowane miejsce u Boga.

Jednak, czy w tej całej podróży – od pociągnięcia, do śmierci fizycznej będzie zawsze lekko? Czy nie odpadniemy? Czy nie zdarzą się nam upadki? Czy możemy popaść w grzeszność i uciec od Boga, lub czy Bóg może nas opuścić?

O tym wszystkim na naszym ostatnim kazaniu z serii TULIP