Są fragmenty w Biblii, które powodują że czujemy się nieswojo. Takie, które nas uwierają. Sprawiają, że prawda często jest inna niż nam się wydaje. Często je omijamy, lub przymykamy na nie oko, jednocześnie mając pełną świadomość, że dotyczą właśnie nas. Staramy się uciekać jak najdalej, ale wiemy że Boże Słowo nas dogoni. Że Boże Słowo zrobi nam wyrwę w sercu i spowoduje, że trzeba będzie się określić. Trzeba będzie pokazać karty. Trzeba będzie zdjąć maskę. Mimo iż jest to często bolesne, to wymaga tego od nas prawda, aby w każdych okolicznościach zmierzyć się z tym co nas uwiera.

Z grzechem.

Człowiek jak wiemy ma wiele pokus. Diabeł ma tutaj szerokie pole do popisu. Sam jednak człowiek w gruncie rzeczy jest zły i to co złe wychodzi z człowieka. To złe serce. Nasze pożądliwości. To wszystko – to my – tylko w różnych nazwach.
Pamiętam jak Ray Comfort pytał ludzi na ulicach czy są dobrzy? Czy zasługują na piekło. W sumie każdy z nich, a może większość powiedziała, że są dobrymi ludźmi i nie zasługuje na piekło. Pytał więc, czy coś ukradłeś w życiu, czy kogoś okłamałaś, czy spojrzałeś na kogoś z pożądliwością. Za każdym razem odpowiedź brzmiała Tak. To pokazuje, że często nie mamy świadomości jacy naprawdę jesteśmy. W przypadku ludzi ze świata, jest to logiczne zachowanie. Są oni pozbawieni sprawiedliwości i lustracji Ducha Świętego. Dlatego też pewne zachowania, czy praktyki jakie stosują powodują w nich radość, a nie żal.

Inaczej jest z chrześcijaninem. Za każdym razem gdy upadnie, ma w sobie żal. Żal za grzech. Bo jak można jednocześnie być zbawionym, mieć zapewnione życie wieczne i wykupienie spod wiecznej kaźni, a z drugiej strony grzeszyć często świadomie? Można. Życie nie raz nam pokazało że można. Jednak co jest powodem wszelkiego zła na świecie. Co dziś rządzi światem? Kto się dziś liczy na świecie?

Ludzie, którzy mają pieniądze. Majętni. To oni dziś rządzą światem, tak jak im się to podoba.
Co do nas – dzieci Bożych, mamy pewien fragment w Słowie. Fragment mówiący właśnie o pieniądzach. A wspomina o nich Jezus.

9 Ja też wam powiadam: Pozyskujcie sobie przyjaciół niegodziwą mamoną, aby gdy [wszystko] się skończy, przyjęto was do wiecznych przybytków.
10 Kto w drobnej rzeczy jest wierny, ten i w wielkiej będzie wierny; a kto w drobnej rzeczy jest nieuczciwy, ten i w wielkiej nieuczciwy będzie. 11 Jeśli więc w zarządzie niegodziwą mamoną nie okazaliście się wierni, prawdziwe dobro kto wam powierzy? 12 Jeśli w zarządzie cudzym dobrem nie okazaliście się wierni, kto wam da wasze?
13 Żaden sługa nie może dwom panom służyć. Gdyż albo jednego będzie nienawidził, a drugiego miłował; albo z tamtym będzie trzymał, a tym wzgardzi. Nie możecie służyć Bogu i Mamonie.

Ewangelia Łukasza 16

Czego nas Jezus uczy w tych wersetach? Rzeczy przyziemnych. Mówi nam o marnej mamonie. O czymś co przeminie. Coś co dziś ma wartość, a jutro jej może nie mieć. Często tak bywało w krajach, które przechodziły różne transformacje. Przewalutowanie oznaczało dla nich często stratę. Słyszałem historię, gdzie za walizkę pieniędzy można było kupić papier toaletowy.

Tak nagle z dnia na dzień pieniądz – papier dosłownie – stracił na wartości. Nie można zatem w czymś co jest marnością, pokładać ufność i nadzieję. Wstyd się przyznać, ale sam często tak robię. Uważam, że pieniądze daje mi często stabilność i bezpieczeństwo. A to nie jest prawda. Stabilność i bezpieczeństwo daje mi Bóg, który jest sprawcą np pracy dla nas, z której czerpiemy korzyści finansowe, czy to na utrzymanie swojej rodziny, czy na sprawieniu pociech dla swoich dzieci. Jednak tak jak mówiłem – to nie pieniędz daje nam bezpieczeństwo i stabilność, tylko CHRYSTUS.

Jezusmówi o tym, że jak można powierzyć komuś coś ważnego, coś co wymaga odpowiedzialności, jeżeli nie potrafi zarządzać we właściwy sposób mamoną? Czy można być wiernym w czymś ważnym dla Pana, jeżeli nie potrafimy zarządzać czymś marnym?

Tak jak Jezus powiedział w 9 wersecie. Próbujecie sobie kupić przyjaciół, tylko po to aby wszystkie braki nie tylko fizyczne, ale braki w sercu uzupełnić. Po to wam jest potrzebna mamoną, aby kupić sobie miłość. To jest złudne. Złudne jest myślenie, że jestem niezależny od Stwórcy. Dlatego też, mamona daje nam złudzenie. Złudzenie bycia bogami. Mamy dużo pieniędzy? Możemy decydować o sobie samych. Mogę kupić co chce, mogę mieć przyjaciół, sex, używki. Ale czy to wszystko zaspokoi tę pustkę jaką masz w sercu?
Nieraz słyszymy historię o aktorach z Hollywood, którzy mimo milionów na koncie popełniają samobójstwa, z powodu depresji. Z powodu braku radzenia sobie z życiem, z rzeczywistością.
Dlatego też tak ważne jest rozróżnienie – nie da się służyć Bogu i mamonie. Nie da się. Mamoną nigdy nie da nam takiego spokoju i pokoju jak Bóg. To że na chwilę zaspokoje swoje pragnienia, nie spowoduje że będę żył pokojem serca.
Nie można służyć Bogu i mamonie.
To ważna lekcja dla nas, bo ten świat nas pociąga. Pociąga nas technika, pociąga nas dobre ubranie, wycieczki zagraniczne. To wszystko wiąże się z mamoną, która oczywiście służy do tego, aby ją wydawać. Ale wydawać ją należy mądrze. Z pewnym umiarkowaniem. Nie uzależniając się od niej, bo uzależnieni mamy być tylko od Boga. Dawcy życia.

Nie możecie Mnie służyć – mówi Pan, jeżeli będziecie na równi ze Mną, stawiać mamonę. Nie da się dwóm panom służyć. Nie da się. Prędzej czy później, popchnie nas to w kierunku grzechu.

Miejmy tego świadomość, że nasza natura będzie nas często pchała w kierunku sprzecznego, do kierunku nauczania płynącego ze Słowa Bożego. Miejmy się na baczności, módlmy się, czytajmy Słowo naszego Pana i uciekajmy do Niego, w momentach nadchodzących prób. Nie zasmucajmy Ducha Świętego, bo to nie nasza rolą, nie nasz cel.
Pokładamy ufność w Bogu, nie w mamonie. Nie w marności tego świata.