Często prosimy Boga o wiele spraw.
Mamy te bardzo ważne i te mniej ważne. Są sprawy przyziemne takie jak zdrowie, praca, powodzenie finansowe, pomoc w rozwiązywaniu problemów. Są także te bardziej „odgórne” jak prośba o łaskę dla kogoś nam bliskiego, aby Bóg pociągnął do siebie, kogoś o kogo się modlimy.

Mamy wiele próśb i często je powtarzamy.
Ale zastanawiam się, czy zdarzyło nam się w naszych modlitwach kiedykolwiek ująć jedną zasadniczą cechę. Pewne błogosławieństwo dla nas samych. Można powiedzieć – dla nas samych? – przecież to mało skromna postawa. Jednak pewna osoba, pewien król i bohater Starego Testamentu poprosił Boga właśnie o tą cechę. Po Dawidzie, swoim ojcu na tron zasiadł Salomon:

 7  Teraz więc, o PANIE, mój Boże, ty ustanowiłeś swego sługę królem w miejsce Dawida, mego ojca, a ja jestem małym dzieckiem i nie wiem, jak wyruszać ani jak wracać.
8  Twój sługa jest wśród twego ludu, który wybrałeś, ludu wielkiego, którego z powodu wielkiej liczby nie można zliczyć ani spisać.
9  Daj więc swemu słudze serce rozumne, aby mógł sądzić twój lud i rozróżniać między dobrem a złem. Któż bowiem może sądzić ten twój tak wielki lud?
10  I spodobało się to PANU, że Salomon o to poprosił.
11  Wtedy Bóg powiedział do niego: Ponieważ poprosiłeś o to, a nie poprosiłeś dla siebie o długie życie ani nie poprosiłeś dla siebie o bogactwo, ani też nie poprosiłeś o wytracenie swoich wrogów, ale poprosiłeś dla siebie o rozum dla rozróżnienia w sprawach sądowych;
12  Oto uczyniłem według twoich słów: Dałem ci serce mądre i rozumne, tak że podobnego tobie nie było przed tobą ani po tobie nie powstanie nikt jak ty.

Jak widzimy Salomon nie wybrał dla siebie namacalnych błogosławieństw od Boga. Nie wspomniał o długim życiu, nie wspomniał o bogactwie, o urodzie, o klęsce dla swoich wrogów. Nic tych rzeczy.
Salomon poprosił o rozumne serce. Poprosił o rozumne serce w celu dobrego zarządzania ludem, który został mu przez Pana dany. Ma dobrze nim zarządzać i sprawy sporne rozstrzygać zgodnie z prawdą na korzyść pokrzywdzonych. I tak było z pewna kobietą. Matką dziecka, która w rozpaczy udała się do Salomona, aby jego mądrość pomogła jej odzyskać dziecię, które utraciła.

 16  Wtedy przyszły do króla dwie kobiety, nierządnice, i stanęły przed nim.
17  Jedna z kobiet powiedziała: Proszę cię, mój panie, ja i ta kobieta mieszkamy w jednym domu. Ja urodziłam przy niej w tym domu.
18  A trzeciego dnia po moim porodzie urodziła również ta kobieta. I byłyśmy razem, nie było z nami nikogo innego w domu; tylko my dwie byłyśmyw tym domu.
19  W nocy umarł syn tej kobiety, ponieważ przygniotła go.
20  Wstała więc o północy, wzięła mego syna od mego boku, gdy twoja służąca spała, i położyła go na swym łonie, a swego zmarłego syna położyła na moim łonie.
21  Kiedy wstałam rano, aby nakarmić swego syna piersią, oto był martwy. Lecz gdy przyjrzałam się rano, zobaczyłam, że to nie był mój syn, którego urodziłam.
22  Wtedy druga kobieta odezwała się: Nie! Moim synem jest ten żywy, a twoim synem jest ten umarły. Lecz tamta powiedziała: Nie! Twoim synem jest ten umarły, a moim synem jest ten żywy. I tak się spierały przed królem.
23  Wtedy król powiedział: Ta mówi: Ten żywy jest moim synem, a twoim synem ten umarły, a tamta mówi: Nie tak – twoim synem jest ten umarły, a moim synem jest ten żywy.

1 Księga Królewska 3,16-23

Mamy dramatyczną historię. Dwie kobiety porodzily dzieci. Obie w tym samym czasie. Nikt poza tymi kobietami nie wie tak naprawdę jak wygląda ich dziecię. Nikt tak jak one nie wie, ponieważ to matka najwięcej czasu spędza ze swoim dzieckiem. Gdy ktoś jej podmieni dziecko, matka od razu wie że dziecko, które leży obok niej, nie jest tym prawdziwym synem czy córka. Mimo tego samego wieku, tej samej wagi, tego samego koloru włosów – matka która spędza ze swoimi dzieckiem czas, zawsze pozna swoje dziecko w tłumie innych dzieci.
Tak też było tutaj.
Kobieta, której dziecko żyło wiedziała, że to martwe, które obok niej leży, nie jest jej dzieckiem. Udała się więc do króla Salomona, aby pomógł jej odzyskać dziecię. Do króla, który wcześniej nie widział dziecka, nie może pobrać próbek DNA, nie może poddać obu matek pod wykrywacz kłamstw. Nie może tak naprawdę niczym innym się posiłkować poza rozumem, który ofiarował mu Bóg, a o który Salomon prosił. Jaka była więc reakcja króla?

24  Król powiedział więc: Przynieście mi miecz. I przyniesiono miecz przed króla.
25  Wtedy król powiedział: Rozetnijcie żywe dziecko na dwoje i dajcie połowę jednej i połowę drugiej.

Decyzja króla, prowadziła do zabicia drugiego dziecka. W tym momencie żadna z kobiet – i ta, która ze łzami w oczach, której skradziono dziecko nie odzyska żywego dziecięcia.
I ta druga, której to nie było dziecko, także zostanie z niczym. Jednak w tej metodzie, w tym werdykcie króla objawiły się serca tych kobiet.

26  Lecz kobieta, do której należał żywy syn, zdjęta litością nad swoim synem, powiedziała do króla: Proszę, mój panie, dajcie jej to żywe dziecko, tylko nie zabijajcie go! Lecz druga powiedziała: Niech nie będzie ani moje, ani twoje, rozetnijcie je.

Jest takie przysłowie

„Wyszło szydło z worka”

Obie kobiety ujawniły swoje serca. Matka dziecka, była skłonna zrezygnować z prawa do własnego dziecka, byle tylko aby król pozwolił mu żyć. To musiała być dla niej ciężka decyzja. Z miłości do własnego dziecka, wolała raczej je utracić, byle tylko zachować je przy życiu.

Odwrotnie było z drugą kobietą.
Ta druga odwrotnie. Nie chcę tego dziecka, ale bardziej niż tego dziecka, nie chce aby matka – prawowita matka tego dziecka, także go nie posiadała. Zawiść i złość w niej była tak ogromna, że pragnęła śmierci tego dziecka i bólu dla tej kobiety po stracie.

Jednak jak wiemy, Salomon poprosił Boga o rozumne serce i to rozumne serce w tej sytuacji miało się objawić.

 27  Wtedy król odpowiedział: Dajcie jej żywe dziecko, a nie zabijajcie go. Ona jest jego matką.
28  A kiedy cały lud Izraela usłyszał o tym wyroku, który wydał król, bał się króla. Widzieli bowiem, że jest w nim mądrość Boża do sprawowania sądu

Mądrość jest pewnie jedną z najrzadziej powielanych próśb jakie kierujemy do Boga w modlitwie. Jak widać, to mądrość o którą prosił Salomon, pomogła mu uratować to dziecko i zwrócić do prawowitej matki. Król tak naprawdę nie chciał zabijać tego dziecka. Pewnie widział łzy i rozpaczą matki której zabrano dziecię i wiedział, że prędzej odda ona własne dziecko z miłości do niego, niż pozwoli mu umrzeć. Widział pewnie miłość w jej oczach, a zawiść w oczach drugiej kobiety.

Powinniśmy zatem prosić Boga o mądrość dla siebie, abyśmy potrafili podejmować dobre decyzje zgodne z Bożą wolą. Aby prawo zawsze było przestrzegane, a słabsi w momencie opresji chronieni. Abyśmy zawsze wiedzieli, po czyjej stronie mamy stanąć. Abyśmy wiedzieli jak mamy odpowiadać naszym wrogom. Abyśmy wiedzieli jak z mądrością zwiastować ewangelie naszego zbawiciela Jezusa Chrystusa. Zanośmy więc prośby o rozum, o rozumne serce dla nas od Boga. Abyśmy zawsze kierowali się prawymi ścieżkami zgodnie z wolą naszego Pana. Jemu chwała i cześć.