Czasem bywa tak, że dramaty zmieniają się w szczęśliwe historię, po czym na końcu danej historii widzimy, że szczęście, które miało trwać nagle zanikło i jesteśmy znowu w miejscu wyjścia. W dramacie jakim rozpoczęliśmy.
Można powiedzieć, że biedni ludzie, którzy pewnego dnia skreślili dobre numeru w kolekturze, nagle dowiadują się że są milionerami. Nagle ich życie zaczyna się zmieniać. Sami widzą siebie już w inne pozycji, tako tych którzy zarządzają, jako tych którzy mają, którzy posiadają. Jednak jak znamy historię, często te dramaty które obracają się jednego dnia w szczęście, nie koniecznie szczęściem się skończą.

Tak było z pewnym mężczyzna. Dzielnym wojownikiem, synem nierządnicy o którym czytamy w księdze Sędziów w rozdziale 11

 1  A Jefte Gileadczyk był dzielnym wojownikiem, a był synem nierządnicy. Jeftego spłodził Gilead.
2  Ale również żona Gileada urodziła mu synów; gdy więc synowie tej żony dorośli, wygnali Jeftego, mówiąc mu: Nie będziesz brał dziedzictwa w domu naszego ojca, gdyż jesteś synem obcej kobiety.
3  Jefte uciekł więc przed swoimi braćmi i zamieszkał w ziemi Tob. Przyłączyli się do niego ludzie próżni i wyruszali z nim.

Po pewnym czasie synowie Ammona zaczęli walczyć z Izraelem. Ammonici coraz bardziej nalegali, a Izrael coraz bardziej stawał się bezradny. Wtedy starsi z Gileadu poszli sprowadzić Jefte z ziemi Tob.

Jest takie przysłowie : „Jak trwoga to do Boga”
Ludzie, którzy wcześniej poczuli się ważniejsi, pokazując swoją wyższość, teraz idą i proszą swojego brata o pomoc. Pewnie nie raz mieliśmy w życiu taką sytuacje, gdy ktoś nas zranił, a potem przyszedł prosić nas o pomoc. Czy to najlepsza koleżanka czy kolega, brat czy siostra, zawsze zawodzimy i zawodzić będziemy. Pytanie jak postępujemy w momencie, gdy ktoś kto wyrządził nam krzywdę prosi nas o pomoc.

Czytamy, że Jefte zgodził się pomóc, ale nie za darmo. Mamy napisane że

9  I Jefte odpowiedział starszym z Gileadu: Jeśli sprowadzicie mnie, abym walczył przeciwko synom Ammona, a PAN mi ich wyda, czy będę waszym wodzem?
10  I starsi Gileadu odpowiedzieli Jeftemu: PAN będzie świadkiem między nami, jeśli nie postąpimy według twego słowa.
11  Wtedy Jefte poszedł ze starszymi Gileadu i lud ustanowił go nad sobą dowódcą i wodzem. I Jefte powtórzył wszystkie te słowa przed PANEM w Mispie.

Nagle wraca ten, który był wygnany. Syn nierządnicy ma stanąć na czele, ma być dowódca Izraela. Czy to nie przewrotne? Ciekawe jak czuli się jego braci, którzy gdzieś w przeszłości wypędzili go, jako nieprawowitego członka swojej rodziny. Ciekawe jak zrzerala ich zazdrość. A może byli tak bezradni, że widok Jefty, idącego na pomoc był ukojeniem dla ich zmartwien?

Tak czy inaczej Jefte przystąpił do działania
Wysłał posłów do króla Ammona z zapytaniem, dlaczego nęka Izrael. Król jednak nie chciał słuchać o czym czytamy w kolejnych weresetach:

27  Nie ja zawiniłem tobie, ale ty wyrządzasz mi zło, że walczysz ze mną. Niech PAN, który jest Sędzią, rozsądzi dziś między synami Izraela a synami Ammona.
28  Lecz król synów Ammona nie posłuchał słów Jeftego, które mu przekazał.

29  Wtedy Duch PANA zstąpił na Jeftego, który przeszedł przez Gilead i Manassesa, przeszedł też przez Mispę w Gileadzie, a z Mispy w Gileadzie ciągnął przeciw synom Ammona.
30  Tam Jefte złożył PANU ślub, mówiąc: Jeśli naprawdę wydasz synów Ammona w moje ręce;
31  Wtedy to, co wyjdzie z drzwi mego domu naprzeciw mnie, gdy wrócę w pokoju od synów Ammona, będzie należało do PANA albo ofiaruję to na całopalenie.

Kiedy komuś coś obiecujemy, staramy się dotrzymać słowa. Rzucanie słów na wiatr nie jest dobrym owocem. Nie jest oznaką tego, że jesteśmy prawdomówni, że można na nas polegać. Wręcz przeciwnie. Danie słowa mężczyźnie w tamtych czasach było równoznaczne z dzisiejszym podpisaniem umowy w banku. Wtedy liczył się honor i było pewne, że ten który składa ślub, słowa dotrzyma. Nie inaczej było w tej relacji. W relacji człowiek Bóg. Składanie ślubowania Bogu było czymś więcej niż honor w stosunku do drugiego mężczyzny.
Jefte powiedział, jeżeli wydasz mi Amonitów, cokolwiek wyjdzie z mojego domu na mój powrót, zostanie tobie ofiarowane.

Dalej czytamy, że Izrael bardzo dotkliwie pobił Amonitów, jak nikt nigdy wcześniej, zadając im ogromna klęskę. Jefte okazał się dobrym wodzem stojącym na czele Izraela, któremu Pan błogosławi. Radość mężczyzny który wygrywa jest nie do opisania. Sami dziś, gdy bierzmy udział w zawodach sportowych czy jakichkolwiek gdzie jest rywalizacja. Zawsze dla mężczyzny liczy się zwycięstwo i chwała. Uczucie bycia najlepszym, słysząc słowa które nas wynoszą na wyżyny. I pewnie te same słowa słyszał Jefte po pokonaniu Amonitów. Pewnie czuł się dumny i dumny wracał do swojego domu.
Jednak zostało coś jeszcze, pewna nieuregulowana sprawa. Ślub jaki Jefte złożył Panu. O ofierze. Czytamy dalej ze Jefte wrócił do domu i:

34  A gdy Jefte wracał do Mispy, do swego domu, oto jego córka wyszła mu naprzeciw, z bębnami i muzyką. A była ona jedynaczką, bo nie miał żadnego syna ani innej córki.
35  I gdy ją zobaczył, rozdarł swoje szaty i powiedział: Ach, moja córko, bardzo mnie zasmuciłaś! I jesteś z tych, którzy mnie zasmucają, bo złożyłem ślub PANU i nie mogę tego cofnąć.

Wracasz jako zwyciężca. Masz świat u stóp i nagle rozgrywa się tragedią. Ślub złożony, słowa należy dotrzymać, a na powitanie wybiega jedynaczka, jedyne dziecko jakie miał Jefte. Córka ciesząca się na powrót Ojca.
Z wygnańca przez przywódce, do Ojca który złożył ślub.
Jefte rozdarł szaty i bardzo zapłakał.
Jednak jego córka powiedziała do niego:

 36  Ona mu odpowiedziała: Ojcze mój, jeśli złożyłeś ślub PANU, uczyń ze mną tak, jak wypowiedziały twoje usta; PAN bowiem dał ci pomstę na twoich wrogach, na synach Ammona.
37  Powiedziała też do swego ojca: Tylko uczyń dla mnie to jedno: wypuść mnie na dwa miesiące, bym mogła pójść i chodzić po górach, i opłakiwać moje dziewictwo, ja i moje towarzyszki.
38  A on powiedział: Idź. I wypuścił ją na dwa miesiące. Poszła więc wraz ze swoimi towarzyszkami i opłakiwała swoje dziewictwo w górach.
39  A gdy minęły dwa miesiące, wróciła do swego ojca i wypełnił on na niej swój ślub, który złożył, a ona nie obcowała z mężczyzną. I weszło to w zwyczaj w Izraelu;
40  Że każdego roku schodziły się córki Izraela, aby przez cztery dni w roku rozmawiać z córką Jeftego Gileadczyka.

Jefte nie złożył swojej córki w ofierze Panu. Nawet nie było o tym mowy ponieważ w księdze Powtórzonego Prawa czytamy że Pan brzydzi się ofiarami składanymi z ludzi:

31  Nie uczynisz tak PANU, swemu Bogu, gdyż wszystko, czym brzydzi się PAN i czego nienawidzi, czynili swoim bogom; nawet swoich synów i swoje córki palili w ogniu dla swoich bogów.
5Moj 12,31

Pytanie co stało się z córką Jefty?

Prawdą jest, że nie wyszła ona za mąż i nie miała dzieci. W Izraelu była to surowa kara lub przekleństwo, gdy kobieta nie była plodna. Dla kobiet w tamtym czasie był to priorytet – wydać potomstwo.

Córka Jefty pozostała przy życiu o czym czytamy:

Że każdego roku schodziły się córki Izraela, aby przez cztery dni w roku rozmawiać z córką Jeftego Gileadczyka. Sędz. 11:40.

Przysięga Jefty oznaczała dla jego córki życie bez męża.

Dla Jefty także był to dramat, ponieważ oznaczało to, że jego linia rodowa nie zostanie przedłużona. Miał on jedną córkę, jedno dziecko i to oznaczało koniec krwi Jefty w kolejnym pokoleniu.
I tak z wygnańca Jefte stał się wodzem Izraela, który przez swoje ślubowanie i oddanie Bogu został człowiekiem słowa, który słowa dotrzymał.

Można chwalić Jeftę za dotrzymanie słowa.

Czy my zrobilibyśmy tak samo? Czy kiedykolwiek powiedzieliśmy: „Jeżeli stanie się to lub tamto, wówczas uczynię to, czy tamto…”? Czy zawsze wywiązaliśmy się z przyrzeczenia? Czy zawsze dotrzymaliśmy słowa złożonego drugiemu człowiekowi? I najważniejsze pytanie, czy zawsze dotrzymaliśmy słowa złożonego Bogu?