„Bóg o jakim czytamy w Nowym Testamencie jest Bogiem miłości i przebaczenia. Nie ma w nim chęci wymierzenia kary komukolwiek – przekaz ewangelii to miłość” – z taki laickim chrześcijaństwem dziś mamy do czynienia w kościołach protestanckich.

Mowa jest zawsze o miłym, dobrym, nie wymierzającym kary Bogu, który prosi grzesznika, aby ten przyjął Go do swojego serca i się nawrócił. Jest to rozwodniona ewangelia nie mająca pokrycia z prawdą. Ludzie którzy głoszą taką naukę, zapominają że Bóg jest NIEZMIENNY – i ten o którym czytamy w Nowym Testamencie, także występuje w Starym Testamencie.

Ten przebaczający Bóg, pełen miłości – to ten sam, który spalił ludzi żywcem w Sodomie i Gomorze. Spalił mężczyzn, kobiety, starców i dzieci. Ten sam Bóg, utopił za dni Noego wszystkich ludzi, poza ocalałymi na arce. Mężczyźni, kobiety, dzieci, starcy – wszyscy zostali zalani wodą.

Ten sam Bóg, zabił wszystkich pierworodnych w Egipcie. Spuścił węże na swój lud, tak iż ludzie kąsani umierali. To ten sam Bóg. Niezmienny. W liście do Hebrajczyków w 12 rozdziale czytamy:

I  zapomnieliście o  napomnieniu, które jest kierowane do was jako synów: Mój synu, nie lekceważ karania Pana i  nie zniechęcaj się, gdy on cię napomina.

12.6 Kogo bowiem Pan miłuje, tego karze, a  chłoszcze każdego, którego za syna przyjmuje.

12.7 Jeśli znosicie karanie, Bóg obchodzi się z  wami jak z  synami. Jaki to bowiem syn, którego ojciec nie karze?

12.8 A  jeśli jesteście bez karania, którego wszyscy są uczestnikami, wtedy jesteście bękartami, a  nie synami.

12.9 Poza tym nasi cieleśni ojcowie nas karali, a  szanowaliśmy ich. Czyż nie tym bardziej powinniśmy poddać się Ojcu duchów, abyśmy żyli?

12.10 Tamci bowiem karali nas przez krótki czas według swego uznania. Ten zaś czynito dla naszego dobra, abyśmy byli uczestnikami jego świętości.

12.11 A  żadne karanie w  danej chwili nie wydaje się radosne, ale smutne. Potem jednak przynosi błogi owoc sprawiedliwości tym, którzy przez nie byli ćwiczeni.

Gdzie tutaj cukierokowe chrześcijaństwo? Bóg kocha swoje dzieci. Ukochał je najmocniej ze wszystkich – oddał za nie swoje życie. Był to najwyższy wymiar miłości. To jednak nie oznacza, że Bóg nie jest sprawiedliwy. Bóg jest sprawiedliwy i wychowuje swoje dzieci w karności.  Często nas karze, abyśmy w chwili wymierzania sprawiedliwości doznali smutku, ale z czasem staniemy się uczestnikami świętości. Bóg nie zmienił swojej natury. Nadal jest tym samym, potężnym Bogiem, kochającym swoje sługi, a nienawidzący grzech.

Nic tutaj się nie zmieniło.