Zastanawiające jest to, że często w naszych wspólnotach pojawiają się nowe osoby, z różnych środowiskach, z różnych krańców naszego kraju czy Świata.Są to osoby biedne lub bogate. Wykształcone lub nie. Znające kilka języków lub tylko swój ojczysty. Jedni z nas wychowani w dobrych warunkach, w rodzinie gdzie miłość okazywana była każdego dnia, gdzie nigdy nie było sytuacji aby nie starczyło im na chleb. Dobrze wykształceni, znające kilka języków, dobrze ubrane czy dobrze zarabiające. Często posiadające własne firmy lub pracujące w korporacjach na wysokich stanowiskach.

Drudzy natomiast wychowywani często w środowiskach patologicznych. Nadużywanie alkoholu przez rodziców, złe wzorce oraz brak zainteresowania. W konsekwencji słabo wykształceni, ledwo ukończyli szkołę podstawową lub zawodową. W domu też się nie przelewało i bywały dni, gdy w dzieciństwie do szkoły szli bez śniadania. Ubrani w używane rzeczy swojego starszego rodzeństwa, pracujący na akord, często wyzyskiwani i zajmujący najgorsze stanowiska w prywatnych firmach.

Co więc może łączyć te dwie skrajne grupy ludzi, którzy na pierwszy rzut oka nie mają ze sobą nic wspólnego? Jedni nie wiedzą o problemach drugich. Często też pierwsza grupa wyzyskuje drugą, bogacąc się ich kosztem. Co więc może być wspólnego dla nich? Co może się okazać łącznikiem, który zbliży te dwie tak odmienne grupy ludzi lub jednostki?

To powołanie od Boga. Bóg nas powołuje nie za nasze zasługi – jakimi jesteśmy ludźmi lub jaki jest nasz status materialny. Bóg powołuje kogo chce i w którym chce momencie wg swojej władzy i mocy. To do Niego należy decyzja komu okaże łaskę, a komu tej łaski nie okaże. Czy więc możemy widzieć różnicę, czy powinniśmy widzieć różnicę między braćmi i siostrami – tymi zamożnymi i tymi żyjącymi w ubóstwie.

W Liście Jakuba w drugim rozdziale czytamy:

2.1 Bracia moi, niech wiara naszego Pana Jezusa Chrystusa, Pana chwały, będzie wolna od względu na osobę.

2.2 Gdyby bowiem na wasze zgromadzenie przyszedł człowiek ze złotym pierścieniem i  we wspaniałej szacie i  przyszedłby też ubogi w  nędznym stroju;

2.3 A  wy zwrócicie oczy na tego, który ma wspaniałą szatę i  powiecie: Ty usiądź tu w  zaszczytnym miejscu, do ubogiego zaś powiecie: Ty stań tam lub usiądź tu u  mego podnóżka;

2.4 To czy nie czynicie różnicy między sobą i  nie stajecie się sędziami o  przewrotnych myślach?

2.5 Posłuchajcie, moi umiłowani bracia: Czyż Bóg nie wybrał ubogich tego świata, aby byli bogatymi w  wierze i  dziedzicami królestwa, które obiecał tym, którzy go miłują?

2.6 Lecz wy wzgardziliście ubogim. Czyż to nie bogaci was uciskają i  nie oni ciągną was do sądów?

2.7 Czyż nie oni bluźnią zaszczytnemu imieniu, od którego jesteście nazwani?

2.8 A  jeśli wypełniacie królewskie prawo zgodnie z  Pismem: Będziesz miłował swego bliźniego jak samego siebie, dobrze czynicie.

2.9 Lecz jeśli macie wzgląd na osobę, popełniacie grzech i jesteście osądzeni przez prawo jako przestępcy.

Słowo Boże mówi nam, abyśmy nie traktowali jednych lepiej a drugich gorzej z powodu ich zasobności portfela. Często jest to dziś spotykane czy w większych kościołach czy w kościołach domowych, że nie potrafimy lub nie chcemy zająć się osobami biedniejszymi od nas, z problemami, z przeszłością która się za nimi ciągnie – z powodu – jak to nazywamy „Braku doświadczenia”
Człowiek dobrze wykształcony nie będzie zajmował się w społeczności problemami alkoholika ponieważ nie zna istoty sprawy. Tak przynajmniej się tłumaczy.

Ale czy to tłumaczenie jest Biblijne? Czy abym zrozumiał mordercę, muszę najpierw kogoś zabić? Czy abym zrozumiał rozpustnika, muszę najpierw zdradzić moją żonę? Czy abym zrozumiał złodzieja, muszę najpierw coś ukraść?

Tego typu postawa w społecznościach wobec osób z marginesu społecznego, jest zaprzeczeniem naszego nawrócenia. Jest zaprzeczeniem naszej wiary. To nie my wybieramy osoby do społeczności, to Bóg okazuje łaskę komu chce. Nie naszą rolą jest wybór we wspólnocie lepszych i gorszych. Prowadzenie kościołów dla bogatych i biednych. Prowadzenie grup domowych dla lepiej wykształconych, z pominięciem osób mniej inteligentnych. Jeżeli Bóg kogoś powołał, tzn że w Jego oczach ta osoba jest cenna i wymaga bez względu na bogactwa tego Świata nazywaniem siebie bratem lub siostrą. Osoby które nie miłują swoich braci lub sióstr z powodów czysto przyziemnych, muszą zastanowić się nad istotą bycia dzieckiem Bożym.

Co jednak mówi do nas Słowo. Co mówi Jezus Chrystus? Jaką daje nam wskazówkę ku temu, jak mamy się zachowywać i jaki to będzie znam dla ludzi ze Świata. Czy czymś się odróżnimy od nich?

W Ewangelii Jana w rozdziale 13 czytamy:

13.34 Daję wam nowe przykazanie, abyście się wzajemnie miłowali; tak jak ja was umiłowałem, abyście i  wy wzajemnie się miłowali.

13.35 Po tym wszyscy poznają, że jesteście moimi uczniami, jeśli będziecie się wzajemnie miłować.

Ludzie ze świata, poznają nas po wzajemnej miłości. Po tym jak będziemy się wzajemnie miłowali. Po tym poznają, że jesteśmy Jego uczniami. Jeżeli czynimy różnicę między bratem i siostrą z powodów przyziemnych, to jakim świadectwem jesteśmy dla świata? Czym odróżniamy się od świata? Czy możemy nazywać siebie uczniami Chrystusa?