Coraz modniejsza stała się ostatnio (i to, o zgrozo, wśród chrześcijan!) teza o płaskiej Ziemi, przypominającej pizzę.

Gdyby Ziemia rzeczywiście była płaska, to ruch gwiazd na nieboskłonie odbywałby się ZAWSZE i w każdym miejscu na świecie w tę samą stronę (np. zawsze zgodnie z ruchem wskazówek zegara). A tak nie jest.

Inny problem, to odległości. Samolot z Chile do Nowej Zelandii leci 12 h 20 min. Bez przekraczania prędkości dźwięku, nie dałoby się otrzymać takiego czasu lotu, gdyby rozkład był taki, jaki prezentuje mapa płaskoziemców.

Kolejny problem, to zdobywcy OBU biegunów Ziemi, wśród nich byli też Polacy. Gdzie oni niby dotarli, jeśli nie do bieguna południowego (który wg płaskoziemców nie istnieje)? Śniło im się to?

Tysiące innych problemów można byłoby wymieniać. Płaskoziemcy, czy tego chcą, czy nie, wspierają swoją teorią średniowieczną NAUKĘ KOŚCIOŁA KATOLICKIEGO, która nigdy oficjalnie nie została zniesiona. Trzeba pamiętać, że Kopernik był w Kościele Katolickim na cenzurowanym, a Święte Officium KRK zakazało mu rozpowszechniania swojego dzieła (O obrotach…). I rzeczywiście, Kopernik zamilkł. Pech chciał, że niemieccy protestanci dorwali się do nowego odkrycia w postaci druku i to ONI (!) zaczęli rozpowszechniać teorię Kopernika. Warto o tym wspominać, że postęp w dziedzinie astronomii nastąpił w XVI wieku właśnie dzięki protestantom, którzy nie byli obciążeni błędną kosmologią katolicką.

Kolejny problem. Wg płaskoziemców nie istnieje grawitacja. Skoro jej nie ma, to także przypływy i odpływy należy tłumaczyć czymś innym, niż biegiem Księżyca i jego odległością od Ziemi. Jak moi kochani płaskoziemcy wyjaśnią zatem kwestię przypływów i odpływów?

Kolejne pytanie: Dlaczego planety Układu Słonecznego, nie wykonują na nieboskłonie ruchów kolistych, jak gwiazdy, ale spiralne? Przecież zgodnie z Waszą teorią plackową, wszystko krąży koliście wokół Ziemi… Nie powinno być zatem różnic w ruchu gwiazd i planet… Nad tym problemem głowili się już geocentryczni kosmologowie i wymyślili niedorzeczną tezę o epicyklach. Czyżby powrót do Średniowiecza?

I kolejny argument. Umiemy bez problemu analizować ilość energii, docierającej do Ziemi i emitowanej przez gwiazdę (Słońce). Wiemy ponad wszelką wątpliwość, że wysyła ono w ciągu jednej sekundy energię 4*10^26 J. Skąd się bierze ta energia? Z masy Slońca. Inaczej mówiąc, Słońce zmniejsza swoją masę kosztem emitowanej energii. Daje to w ciągu jednej godziny ubytek masy Słońca rzędu 1,6 * 10^13 kg!!!! Gdyby Słońce było niewielką kulą (płaskoziemcy sugerują, że posiada ona 45 km średnicy), to powinno zgasnąć po kilkunastu latach – zamieniając się w piłeczkę ping – pongową.

Pizzo-ziemcy powołują się na fragmenty, w których Ziemia została nazwana OKRĘGIEM (hebr. hog). Otóż:

1. Hebr. słowo „okrąg” (hog) ma znaczenie niepewne – może oznaczać również kulę.
2. Gdyby się jednak upierać, że „hog” to okrąg, to trzeba wiedzieć, że okrąg to nie to samo, co KOŁO. A wg teorii o płaskiej Ziemi, jest ona okrągłym plackiem (kołem), a nie okręgiem.
3. Biblia sama potwierdza, że „hog” nie może być rozumiane jako płaski, okrągły placek:

„Obłoki są skrytością jego, iż nie widzi, a po okręgu niebieskim przechadza się.” HIOBA 22:14

A PRZECIEŻ WG PŁACKO-ZIEMCÓW NIEBO NIE JEST PŁASKIM PLACKIEM.

Dlaczego w takim razie tak niekonsekwentnie w jednym fragmencie, gdy chodzi o Ziemię, „hog” pizzo-ziemcy interpretują jako płaski placek, a w innym (np. w Hi 22:14) – już nie?

Wniosek: FAŁSZUJECIE Pismo, jak sekciarze, bo powołujecie się wybiórczo na słowo „hog” (gdy użyte jest w odniesieniu do Ziemi), ale unikacie tego słowa, gdy użyte jest w stosunku do niebios (bo to już podważa Waszą teorię). Wstyd!!!

Główny guru wyznawców płaskiej Ziemi (niejaki Matthew Boyland) twierdzi, że był pracownikiem NASA i pracował nad graficznymi „zdjęciami” kulistej Ziemi. Doszukałem się, że pan Boyland to mason, a także absolwent szkoły jezuickiej. Boyland UDAJE chrześcijanina i biblijnego obrońcę płaskiej Ziemi, aby zasiać w głowach chrześcijan niepokój i skupić ich wiarę na rzeczach MAŁO ISTOTNYCH, a na dodatek wpędzić chrześcijaństwo w SEKCIARSTWO, skupione na duperelach, a nie na życiu w posłuszeństwie Panu Jezusowi. Masoni czynią tak od lat, inspirując powstawanie coraz większej ilości sekt (założyciele takich sekt, jak Mormoni, czy Świadkowie Jehowy, byli masonami ostatniego stopnia).
Marcin Robert Garbulski