Nie oddajecie czci Duchowi Świętemu.
Nie jesteście otwarci na Jego działanie.
Gasicie Ducha w sobie.
Nie jesteście ochrzczeni w Duchu Świętym.
W waszych kościołach ludzie śpią w ławkach.
Nie działacie, nie widać po was nowego życia.
Jesteście nudni i leniwi ponieważ myślicie, że zbawienia nie da się
utracić.
Wszystkie te słowa nie raz słyszałem lub przeczytałem w postach
kierowanych w stronę kościołów baptystycznych.
Oczywiście poza ostatnim zarzutem teologicznym wynikającym z braku znajomosci Pisma, wszystkie pozostałe są
opisem i krytyką tego co dzieje się w zborach nie charyzmatycznych.
Jest to smutne i łamiące serce, kiedy ludzie których uważamy za braci, mówią o nas w sposób – i tutaj przytoczę
przykład:

„Niepełni chrześcijanie”

Kiedyś słyszałem z ust jednego z pastorów kościoła charyzmatycznego, że powinniśmy zabiegać o dar mówienia
językami. Na odpowiedź – po co? Przecież nie jest mi to do niczego potrzebne, usłyszałem porównanie:

„Że lepiej w swojej wierze jeździć Mercedesem, zamiast maluchem”

Chodziło o to, że dzięki darom będziemy lepszymi chrześcijanami – takimi wypasionymi, z czymś więcej, niż sama wiara lub Słowo.
Podzieliłem się tym z bratem w wierze. Skomentował to tak:

„Mercedesem się możesz szybciej rozbić”.

Coś w tym jest.
Dlaczego wśród ludzi, którzy uważają się za chrześcijan jest taka presja, takie oczekiwanie stania się kimś innym,
posiadania jakiś nadprzyrodzonych mocy?
To pytania pozostawię tym razem bez odpowiedzi, ponieważ chciałbym się tutaj skupić bardziej nad „obiektem” naszego uwielbienia.
Musimy się tutaj zastanowić czym lub kim jest kościół.

Mt 18, 20: Bo gdzie są dwaj albo trzej zebrani w imię moje, tam jestem pośród nich.

Chrystus jest skałą kościoła, jest kamieniem wegielnym który tworzy z Apostolami raz na zawsze zalozony
fundament. Jest tutaj doslownie napisane. Tam gdzie moi wyznawcy, tam Ja jestem (Jezus) z wami.
Chrystus byl przepowiadany w Izajaszu:

Iz 53, 3: Wzgardzony i odepchnięty przez ludzi, Mąż boleści, oswojony z cierpieniem, jak ktoś, przed kim się twarze
zakrywa, wzgardzony tak, iż mieliśmy Go za nic. 4: Lecz On się obarczył naszym cierpieniem, On dźwigał nasze
boleści, a myśmy Go za skazańca uznali, chłostanego przez Boga i zdeptanego. 5: Lecz On był przebity za nasze
grzechy, zdruzgotany za nasze winy. Spadła Nań chłosta zbawienna dla nas, a w Jego ranach jest nasze zdrowie.
6: Wszyscyśmy pobłądzili jak owce, każdy z nas się obrócił ku własnej drodze, a Pan zwalił na Niego winy nas
wszystkich. 7: Dręczono Go, lecz sam się dał gnębić, nawet nie otworzył ust swoich. Jak baranek na rzeź
prowadzony, jak owca niema wobec strzygących ją, tak On nie otworzył ust swoich.

Oczywiście proroctwo zostało wypełnione. Jezus przyszedł na Świat, oddał swoje życie za wszystkich ludzi którzy Jemu zaufali.
Czytamy o cierpieniu, o tym że dźwigał nasze boleści, uznaliśmy Go za skazańca, był chłostany i zdeptany.
On był przybity do krzyża za nasze grzechy (nie za swoje). Gnębili Go, policzkowali, pluli na Niego, uznano Go za nic.
Na końcu został przybity do krzyża i umarł w cierpieniu.
Obiecany Mesjasz, zapowiadany przez proroków, posłany przez Ojca, przychodzi na Świat.
Zaświadcza o sobie i o Ojcu pełniąc Jego wolę.
Głosi dobrą nowinę o zbliżającym się Królestwie Bożym.
Wychodzi do prostaczków. Pokrzepia ich, leczy, daje nadzieję, odpuszcza grzechy.
Wybiera Dwunastu, przekazuje im co mają czynić na Jego pamiątkę i co mają robić po Jego odejściu.
Przekazuje im całą wiedzę potrzebną do głoszenia Słowa Bożego.
Spędza z nimi ok 3 lat.
Cały czas zaświadcza swoje posłannictwo.
W Ewangelii Jana Jezus zapowiada zesłanie pocieszyciela:

(15) Jeśli mnie miłujecie, przykazań moich przestrzegać będziecie. (16) Ja prosić będę Ojca i da wam innego
Pocieszyciela, aby był z wami na wieki – (17) Ducha prawdy, którego świat przyjąć nie może, bo go nie widzi i nie
zna; wy go znacie, bo przebywa wśród was i w was będzie. (18) Nie zostawię was sierotami, przyjdę do was. (19)
Jeszcze tylko krótki czas i świat mnie oglądać nie będzie; lecz wy oglądać mnie będziecie, bo Ja żyję i wy żyć
będziecie. (20) Owego dnia poznacie, że jestem w Ojcu moim i wy we mnie, a Ja w was. (21) Kto ma przykazania
moje i przestrzega ich, ten mnie miłuje; a kto mnie miłuje, tego też będzie miłował Ojciec i Ja miłować go będę, i
objawię mu samego siebie.
Ew Jana 14,15-21

Z tego fragmentu, środowisko charyzmatyczne wyciąga tylko jedno słowo – „pocieszyciel”

Zostanie zesłany wam pocieszyciel, czyli otrzymacie Ducha Świętego w momencie kiedy ja was opuszczę.
Jezus dał Ducha jako ‘zastępstwo’ w Jego nieobecność, aby wykonywał działanie w nas, co czyniłby On, gdyby nadal był pośród nas.
Duch Święty ma nas przekonywać o:

  • Prawdzie
  • Uzdalniać do rozumowania i interpretowania Pisma Świętego
    Jest przewodnikiem – prowadzi nas drogą, którą powinniśmy podążać
    Duch Święty rodzi w naszym życiu również dobre owoce.
    – miłość
    – radość
    – pokój
    – cierpliwość
    – uprzejmość
    – dobroć
    – wierność
    – łagodność
    – opanowanie
    List do Galacjan 5.22-23.                                                                                                                                                                                                                                                                                        Są to owoce, które nie są dziełem naszego mięsistego serca, ale jest to efekt zamieszkania i obecność Ducha Świętego w naszym życiu.
    Tak więc widzimy po co został nam zesłany pocieszyciel i jak wypełnia nasze życie. Jest On z nami, bo Syn odszedł do Ojca – czyli Duch jest z nami jako pewne „zastępstwo” które ma nas prowadzić
    do momentu skończenia świata. Czyli wszystko to co czynił Chrystus w Apostołach czy ludziach którzy przyjmowali
    Ewangelię, tak samo powinien czynić Duch Święty, zaświadczając o Synu i Ojcu i o sobie samym.
    Kto więc powinien być w centrum uwielbienia i w centrum kościoła?
    Chrystus czy Duch Święty?
    Widzimy w Ewangelii następujące wydarzenie:
  • (13) Wtedy przyszedł Jezus z Galilei nad Jordan, do Jana, aby się dać ochrzcić przez niego. (14) Ale Jan odmawiałmu, mówiąc: Ja potrzebuję chrztu od ciebie, a ty przychodzisz do mnie? (15) A Jezus, odpowiadając, rzekł do niego:Ustąp teraz, albowiem godzi się nam wypełnić wszelką sprawiedliwość. Tedy mu ustąpił. (16) A gdy Jezus zostałochrzczony, wnet wystąpił z wody, i oto otworzyły się niebiosa, i ujrzał Ducha Bożego, który zstąpił w postacigołębicy i spoczął na nim. (17) I oto rozległ się głos z nieba: Ten jest Syn mój umiłowany, którego sobie upodobałem.Ew Mateusza 3,13-17

Tak samo czytamy w Ewangelii Jana :

(8) Wiatr wieje, dokąd chce, i szum jego słyszysz, ale nie wiesz, skąd przychodzi i dokąd idzie; tak jest z każdym,
kto się narodził z Ducha.
Ew Jana 3,8

W obu tych przypadkach jest mowa o Duchu Świętym.
Duchu który przychodzi w postaci gołębicy – nie w postaci krzyków, płaczu, tarzania się, biegania, hałasu, szaleństwa.
Jest przedstawiony w skromnej postaci, jako gołębica która spoczęła na Chrystusie. Tak samo Ewangelista Jan pisze, o Duchu jak o wietrze który wieje gdzie chce i wieje skąd chce. To nie jest sztorm,
tornado czy kataklizm – to jest delikatny powiew wiatru, który nie wiadomo skąd wieje.
Rolą Ducha Świętego jest zaświadczanie o Chrystusie (umacnianie nas, przekonanie, uzdolnienie do prawidłowego odczytywania Pisma).
Nigdzie w Piśmie nie ma sugestii, że to Duch Święty ma być w centrum:
Uwielbienia Kościoła
Stary Testament przepowiada nam przyjście Tego, który ma oddać wszystko i ponieść grzechy ( nie swoje ) ludzi, za których umarł. Ewangelie mówią na o Chrystusie, Jego nauce, Jego prowadzeniu, życiu.
Listy Apostolskie mówią nam także o Chrystusie jako zbawicielu przepowiadanym przez proroków.
Uwierzytelniające posłannictwo Chrystusa jako Syna Bożego, którego Ojciec posłał. Co w momencie gdy Chrystus nie jest w centrum kościoła czy uwielbienia?
Wtedy w centrum możemy wstawić Boga Ojca, ale w takim razie posłannictwo Syna i Jego misja byłaby bezcelowa, ponieważ uwielbienia nadal należy się tylko i wyłącznie Ojcu zgodnie z nauką Starego Testamentu.
Jeżeli w centrum naszego kościoła i uwielbienia będzie Duch Święty – który ma być naszym pocieszycielem w „zastępstwie” Chrystusa, to nie będzie to kościół Chrystocentryczny, o którym mówią nam Listy Pawłowe oraz
całość nauczania Jezusa.

Jeżeli weźmiemy fragment z listu do Koryntian:

(1) A co do darów duchowych, bracia, nie chcę, abyście byli nieświadomi rzeczy. (2) Wiecie, iż, gdyście byli
poganami, do niemych bałwanów szliście, jak was prowadzono. (3) Dlatego oznajmiam wam, że nikt, przemawiając
w Duchu Bożym, nie powie: Niech Jezus będzie przeklęty! I nikt nie może rzec: Jezus jest Panem, chyba tylko w
Duchu Świętym. (4) A różne są dary łaski, lecz Duch ten sam. (5) I różne są posługi, lecz Pan ten sam. (6) I różne
są sposoby działania, lecz ten sam Bóg, który sprawia wszystko we wszystkich. (7) A w każdym różnie przejawia
się Duch ku wspólnemu pożytkowi. (8) Jeden bowiem otrzymuje przez Ducha mowę mądrości, drugi przez tego
samego Ducha mowę wiedzy, (9) inny wiarę w tym samym Duchu, inny dar uzdrawiania w tym samym Duchu. (10)
Jeszcze inny dar czynienia cudów, inny dar proroctwa, inny dar rozróżniania duchów, inny różne rodzaje języków,
inny wreszcie dar wykładania języków. (11) Wszystko to zaś sprawia jeden i ten sam Duch, rozdzielając każdemu poszczególnie, jak chce.
1 List do Koryntian 1-11

Jest to ciekawe, kiedy na podstawie Listu do Koryntian, który jest ogromną krytyką tej społeczności, tego zboru i
zachowania w nim – zacznie się budować kościół oparty na darach Ducha Świętego. Pomijając już fakt, że charyzmatyczne dary miały swój początek, zaświadczenia działalności Ducha w nowonarodzonych, tych którzy przyjęli CHRYSTUSA (nie Ducha) do swojego życia. Tak samo jako miały początek
(zaświadczania), mają także i swój koniec w momencie wykonania swojej „misji”.
Misji, która polegała na GŁOSZENIU CHRYSTUSA UKRZYŻOWANEGO, że to On jest tym o których pisali prorocy i to On wypełnił pisma prorockie.
Taka była rola darów charyzmatycznych, które miały uwiarygadniać nową „religię”, nowe nauczanie.
Co jeżeli dziś, także będzie się powoływać na działanie Ducha w charyzmatyczny sposób, na stawianie Ducha w
centrum uwielbienia. Co jeżeli „zbudujemy” kościół nie na Duchu, który w łagodności (jak gołębica) albo w cichości
(jak lekki szum wiatru) będzie w centrum naszego kościoła i naszego uwielbienia, ale na duchu który sieję
spustoszenie?
Widzimy to dziś w różnych miejscach na w Świecie, gdzie duch spustoszenia wszedł do zborów charyzmatycznych i jest w ich centrum uwielbienia i w centrum ich kościoła. Wykorzystuje się imię Ducha Prawdy, w działalności ducha spustoszenia w zborach charyzmatycznych. Ludzie się tarzają na ziemi, mają drgawki, mają widzenia, biegają w koło, zachowują się jak szaleni.
Czy taka jest rola Ducha Świętego?
Czy tego nas uczył Chrystus, który poszedł do Ojca, a pocieszyciel miał zgodnie z tym co On nam wcześniej
przekazał, dalej w ten sam sposób prowadzić na wieki?
Czy jak widzimy działalność ducha który wszedł do środowisk charyzmatycznych, to czy jest to ten sam który
zaświadcza o Chrystusie, stawia Go w centrum i Jemu oddaje chwałę?
Czy może jest to ducha, który wszystko skupia na sobie, oddaje sobie chwałę i siebie stawia w centrum kościoła i uwielbienia?
Czy zgodnie z nauką Pisma Duch Święty (pocieszyciel) powinien być w centrum Kościoła i uwielbienia czy Chrystus
– Syn Boży, który byłe przepowiadany przez proroków, posłany przez Ojca, umęczony i zabity na krzyży za nasze winy?
Bóg jest jeden, ale każdy z trójcy ma inną rolę w całym kościele.
Jeżeli postawimy Boga Ojca w centrum, to będziemy jak dzisiejsi Żydzi, którzy w centrum mają Boga YHWH, a nie Syna.
Jeżeli postawimy Ducha Świętego w centrum, to będziemy jak zbory charyzmatyczne, które mylą działanie Ducha
prawdy z działaniem ducha spustoszenia.
Jeżeli postawimy Syna w centrum, to będzie to Kościół oparty na opoce, na skale, który jest kościołem
Chrystocentrycznym, zgodnie z nauczeniem Pisma Świętego – posłany przez Ojca umarł za nasze grzechy,
zmartwychwstał trzeciego dnia, poszedł do Ojca i zesłał nam pocieszyciela do powtórnego Swojego przyjścia.
Chrystus zawsze powinien być w centrum uwielbienia i w centrum kościoła.
Taka jest Jego rola – jako Tego który jest opoką i Tego który jest obiektem naszego uwielbienia.