Przyszedł czas kiedy wyznajemy naukę, że to CZŁOWIEK okazał łaskę Bogu, a nie Bóg człowiekowi. Pogląd bardzo wygodny i przyjemny w zborach chrześcijańskich. Nawet tych, które nie uważają się za zbory charyzmatyczne. Miłość Boga jest przeogromna. Jego cierpliwość nad upadłym człowiekiem o tym świadczy. Zbory protestanckie często nauczają – aby oddać swoje życie Chrystusowi, zaufać mu bezgranicznie, uwierzyć w jedynego Boga, uwierzyć w ofiarę Chrystusa na krzyżu, uwierzyć w przebaczenie i odpuszczenie grzechów. Wszystko to jest absolutną prawdą, którą niesie ze sobą nauczanie Słowa Bożego. Niestety, sam przekaz jaki słyszymy w kościołach, jaki słyszymy w kazaniach, na spotkaniach biblijnych mówi nam – że to od NAS, od LUDZI zależy zbawienie.

Czy aby tak do końca jest?

W kościołach skrajnie charyzmatycznych, często naucza się, że to CZŁOWIEK ma absolutną władzę nad Bogiem. Kenneth Kopland – jeden z nauczycieli zwodniczego nurtu naucza, że ma władzę np. nad pogodą I może jej rozkazywać kiedy chce i jak chce. Ludzie wmawiają sobie, że mają moc nad wszystkim co cielesne, tym samym mogą wykorzystywać Ducha kiedy im się chce i jak im się chce. Bóg nie ma prawa głosu. Zawsze musi być na ich zawołanie. W zborach które nie określają się jako charyzmatyczne, niestety także stosuje się pewną praktykę – że to od NAS zależy nasze zbawienie. Że to my mamy z ŁASKĄ przyjąć ofiarę Chrystusa na krzyżu i jak już się zdecydujemy, to może zrobimy jakiś wolny przedsionek w swoim sercu dla Chrystusa. Często przepychamy się ze zborami charyzmatycznymi odnośnie utracalności zbawienia mimo, iż z przekładu całego Pisma wynika, że utracalność zbawienia jest mylną teorią, ponieważ ofiara Chrystusa musiałaby być niewystarczająca. Dlaczego potrafimy zrozumieć to co jest prawdą Biblijną – równocześnie stwierdzając, że jest nam tak wygodnie, jest nam to na rękę, jednocześnie eliminując ze Słowa Bożego takie wersety jak:

Nikt nie może przyjść do mnie, jeśli go nie pociągnie mój Ojciec, który mnie posłał. A ja go wskrzeszę w dniu ostatecznym. Ew Jana 6,44

Znamy – staramy się znać – interpretację Biblijną w różnych miejscach. Wiemy i szczycimy się tym, że jeżeli jakieś słowo jest powtarzane dwukrotnie jedno po drugim tzn, że jest bardzo duży nacisk właśnie na to słowo, na to zdanie. Nie potrafimy natomiast zauważyć powtarzających się zdań, jakie potrafią wystąpić w tym samym rozdziale:

I mówił: Dlatego wam powiedziałem, że nikt nie może przyjść do mnie, jeśli mu to nie jest dane od mojego Ojca. Ew Jana 6,65

Zastanawiające jest dla mnie to, że my – ludzie którzy nazywają się chrześcijanami – potrafimy mimo naszego nawrócenia, przymykać oczy na wersety które nam nie pasują. Tak jak charyzmatycy, budują swoje nauczanie o wyrwane z kontekstu wersety, tak samo i my usypiamy siebie nawzajem w oparciu o wersety, które z kolei nam pasują. Jest to przykre, że często potrafimy ocenić w oparciu o Słowo Boże rzeczy które dzieją się w zborach charyzmatycznych, a nie potrafimy w taki sam sposób spojrzeć na swój zbór, nauczanie, serce. Często głosząc katolikom przytaczamy następujący werset:

Łaską bowiem jesteście zbawieni przez wiarę, i to nie jest z was, jest to dar Boga. Ef 2,8

Jednocześnie zapominając, że w tym samym zdaniu poza „zbawieniem przez wiarę” pada także słowo „dar”. Bóg ma prawo dawać łaskę komu chce i jak chce. W obojętnie jakim momencie życia poszczególnego człowieka. Nie zabierajmy Mu, jak zbory charyzmatyczne – możliwości głosu, wyboru i pierwszeństwa. Przestańmy stawiać Boże nauczanie, prawo i wybór na ostatnim miejscu, poprzedzając to jednocześnie Łaską, jaką sami w swojej pyszności „obdarzyliśmy” Boga.