Ciężko jest dziś znaleźć się w otaczającym nam świecie. Nie tylko nam. Pamiętam scenę, z pewnego filmu gdzie główny bohater wraca z linii frontu i nie potrafi sobie poradzić z otaczającym go światem. Wszystko się zmieniło i nie jest już takie, jak było kilkadziesiąt lat temu. Ludzie są inni. Zmienili się. Wpada w konsternację.

Identyczne odczucia można mieć i dziś. Nie trzeba wyjeżdżać na kilkadziesiąt lat, aby doznać konsternacji na czyjąś mowę, czy wypowiedź. Na czyjeś zachowanie.

Nie tak dawno, pewien misjonarz – młody człowiek, zginął z rąk tubylców zamieszkujących jedną z wysp w pobliżu Indii. Wziął sobie za cel zewangelizować ostatnie miejsce na świecie, gdzie ludzie ewangelii nie znają. Przed tą podróżą, był nie raz przestrzegany. Społeczność jaka zamieszkuje ową wyspę jest całkowicie odłączona od świata. Żyją jak ich przodkowie kilka tysięcy lat wcześniej. Jako broni używają łuk i własnego wyrobu ostrza. Nawet Indie, do których należy wyspa, omija ten teren szerokim łukiem, traktując wyspę, geopolitycznie jako wieś. 26 letni chłopak, mimo zakazów władz, złamał prawo i przedostał się na wyspę. Zginął. Został zamordowany na plaży, przebity strzała.

Co więc mnie zaskoczyło? Zaskoczyła mnie wypowiedź jednej osoby, która skomentował przy mnie zamordowanie misjonarza:

„Dobrze gnojkowi! Wcale mi go nie żal! Chciał schrystianizowac. Pff”

Powiedział to kobieta, która uważa się za ateistkę. Szczerze deklaruje wiarę w ewolucję, wielki wybuch. Odrzuca księży, polityków związanych z kościołem katolickim. Jest całkowicie antykościelna i często występuje przeciwko Bogu i wierze.
Zadziwiające jest to, że równie dobrze nie przeszkadza jej to, w ochrzczenia dzieci, prowadzeniu ich do komunii, chodzenie na wymagane mszę przygotowawcze, świecenie medalików. Jest to zadziwiająca postawa człowieka, który sądząc iż jest oświecony i występuje przeciwko Bogu, dalej wikła się w zabobony, uzależnienie od zewnętrznej instytucji, która na każdym kroku jest krytykowana, za swoje poczynania, czy to w temacie spraw finansowych, czy pedofilskich.
Nie jest to jednak odosobniony przypadek. Patrząc na okres świąt, które jak co roku przypadają w grudniu, można dostrzec jacy ludzie nas otaczają. Mało kto, już kojarzy ten czas z Bogiem. Bardziej jesteśmy uzależnieni od zakupów, filmów typu „Kevin sam w domu”, czy alkoholu, który w grudniu bije rekordy sprzedaży. Jedna z firm sprzedająca wódkę na terenie Polski, w grudniu generuje przychody 35% równowartości obrotu z całego roku. Warto więc policzyć, że na pozostałe miesiące zostaje nam 65%, czyli na miesiąc nie całe 6%. Jest to ogrom.  Poza tym, coraz częściej w badaniach ludzie zamiast wskazywać na Chrystusa w czasie Świąt Bożego Narodzenia, wskazuje na świętego Mikołaja. Obecnie ok 6% ankietowanych nie wie, że w grudniu świetuje się Boże Narodzenie, ale utożsamia ten czas, właśnie ze Świętym Mikołajem. Czym innym jest brak wiary i odcięcie się całkowicie od świat czy obchodów. A czym innym jest bycie w czymś, uczestniczenie w czymś, jednocześnie krytykując to, w czym bierzemy udział. Ludzie w święta, łamią się opłatkiem, składają sobie życzenia. Nawet zjawiają modlitwę, czy udawaną się na pasterkę. Ci sami ludzie deklarują jednak, iż są niewierzący. Uważają się za intelektualistów, a z ludzi wierzących kpią. W Słowie Bożym mamy napisane:
„Podając się za mądrych, zglupieli”
List do Rzymian 1,22

I tak właśnie jest. Ludzie, którzy mniemają się mądrymi, w istocie są głupcami bez Chrystus. Często to widzimy u ludzi, w momencie dobrej sytuacji materialnej. Bóg nie jest mi do niczego potrzebny. Sam zadbam o własne zdrowie, sam zadbam o własną rodzinę. Jednak przykład chociażby gwiazdy Hollywood, pokazuje że pieniądze nie zawsze wystarczają. Wręcz przeciwnie, bardzo często prowadzą do bolesnego upadku. Tak samo, można powiedzieć o ludziach trzymający ludzie życie w rękach. Ogromna rzesza lekarzy, takich jak kardiochirurdzy, deklaruje swój ateizm. Uważają, że decyzja życia lub śmieci jest zależna tylko i wyłącznie od ich decyzji, czy sprzętu szpitalnego. To wszystko jednak prowadzi do samouwielbienia i nakładania na siebie chwały, jak się człowiekowi nie należy.

Otaczający nas świat, jest pełen sprzeczności. Rzadko można w prawidłowy sposób ocenić prawość człowieka. Jedynie co nam w tym pomaga jest Słowo Boże. W nim czytamy:

„… Nie ma sprawiedliwego ANI JEDNEGO” List do Rzymian 3,11

To pokazuje, że żadne z ludzi bez łaski Boga, nie może nazywać się ani rozumnym, ani prawym. Dlatego też, dzięki Słowu naszego Pana, prowadzeniu Duch Świętego, mamy możliwość właściwej oceny otaczającego nas świata. Świata zmiennego. Z roku na rok. Z wieku na wiek. Świat się zmienia. Ewoluuje w niebezpiecznym kierunku. Jedyne co się nie zmienia, to Biblia. Język naszego Pana. Język naszego Boga. Jest to naszym drogowskazem, jak mamy żyć i jak postępować. Duch Święty nas prowadzi. Nie jesteśmy sierotami zostawionymi w tym świecie. Jest ktoś, kto o nas pamięta i się nami opiekuje. Nasz Pan – Jezus Chrystus. Jemu chwała i cześć.